22 września 2020

Uwaga Hit Wzmacniająca maseczka do włosów Kawa i Proteiny kaszmiru L'biotica

 

 


Witajcie :)

Uwielbiam zapach kawy i lubiłam go odkąd pamiętam, bo do smaku kawy musiałam chyba "dorosnąć", bo na początku za nim nie przepadałam. Bardzo lubię dlatego wszystkie kawowe kosmetyki nie tylko że względu na właściwości, ale po prostu że względu na zapach. Nie mogłam więc nie skusić się na kawową maseczkę do włosów, a dokładnie intensywnie wzmacniającą maseczkę do włosów Kawa i Proteiny kaszmiru marki L'biotica, której produkty do włosów zazwyczaj świetnie mi się sprawdzają. 

 

 

Maseczka znajduje się w brązowej tubie, która stoi na głowie, a raczej na swoim zamknięciu z klapką i jest wykonana z bardzo miękkiego tworzywa. Dzięki takiemu opakowaniu wydobycie odpowiedniej ilości maseczki jest bardzo proste i przyjemne. Przyznam, że mnie bardzo irytuje, jak stoję z kapiącą po oczach i czole wodą i siłuję się z opakowaniem maski, dlatego ogromny plus, że tu tubka jest przyjazna nawet do otwierania mokrą ręką pod prysznicem.

Konsystencja jest dość gęsta, ale bardzo łatwo rozprowadza się na włosach nie spływając z nich. Zapach oczywiście, jak wskazuje na to nazwa maski, jest obłędnie kawowy, to zdecydowanie słodka kawa z mlekiem a nie mała czarna.

Maska nadaje się nie tylko do nakładania na włosy na długości, ale również na skalp, świetnie, że formuła została właśnie tak opracowana, bo właściwości kawy świetnie wpływają na skórę głowy a nie tylko na same włosy. 

 

 

Uwielbiam tę maseczkę w działaniu jest równie dobra jak mój ulubiony Biovax do włosów zniszczonych, ale przewyższa go zapachem, nie to że tamten ma niefajny zapach, ale jednak kawa to kawa :D

Maseczka świetnie dba o włosy, wyraźnie je nawilża i odżywia. Nie przyspiesza przetłuszczania, ani nie zmniejsza objętości, pomimo nakładania również na skalp. Bardzo ładnie wygładza włosy i ułatwia ich rozczesywanie. To jeden z tych produktów po których włosy są tak gładkie i wyprostowane pod wpływem kosmetyki i strumienia wody, że po wyschnięciu praktycznie nie trzeba ich rozczesywać, a wystarczy przeczesać palcami. Uwielbiam ten efekt i on mnie zdecydowanie przekonuje do ponownego kupna tej maseczki. Bardzo łatwo się też spłukuje z włosów, a to wyjątkowo ważne w przypadku produktów, które nakładamy od samej nasady włosów i na skalp.

Zapach przez jakiś czas zostaje na włosach, ale raczej jest tylko delikatnie wyczuwalny, bardziej przez nas niż otoczenie.

Lubicie zapach kawy w kosmetykach?

19 września 2020

Mini denko

 


 

Witajcie :)

 

Nie wychodzi mi zbieranie opakowań do denka, więc po prostu po dłuższej przerwie od  denkowych wpisów korzystam z tego, że zużyłam na raz kilka produktów i mogę zrobić wpis bez przetrzymywania pustych opakowań. :D 

 

 

Douglas płyn do kąpieli- oj nigdy więcej, pompka się w opakowaniu zacinała, dlatego je po prostu odkręciłam, do tego praktycznie nie pachniał i kiepsko się pienił, o wiele bardzie lubię płyny do kąpieli Avon, ten zużyłam do ręcznego prania.

Schauma Color Shine Shampoo- nie mam farbowanych włosów, ale ta wersja się u mnie bardzo dobrze sprawdza. Dobrze domywa włosy i są długo świeże.

Żel pod prysznic Isana wersja "Czas na odpoczynek" o zapachu białej herbaty. Raczej powiedziałabym, że to taki świeży, pobudzający lekko męski zapach, niż coś co by pasowało na „czas na odpoczynek", ale ogólnie zapach bardzo przyjemny i przyjemnie mi się go używało.

Aussie 3 minute Miracle- bardzo dobra odżywka i nie raz do niej wracam, często kupuję miniaturki na Allegro, bo są śmiesznie tanie :D



 

Delia czarny lakier do paznokci, czy ktoś jeszcze poza mną używa tradycyjnych lakierów? Kilkukrotnie robiłam sobie hybrydy, ale w końcu stwierdziłam, że to nie dla mnie i pozbyłam się lampy i lakierów. Jednak najlepiej czuję się nosząc ciemne lakiery, a one dają widoczny odrost już po tygodniu, który mnie denerwuje, więc trwałość zwykłych lakierów jest dla mnie wystarczająca, bo i tak po tym tygodniu gdy mam odpryski mam też odrost i wolę je pomalować. Gdybym nosiła bardziej nudziakowe kolory pewnie przerzuciłabym się na hybrydy. Tego lakieru nie wspominam za dobrze, bo chociaż miał wygodny pędzelek i genialną pigmentację, bo jedna warstwa wystarczyła do pokrycia czernią bez prześwitów, co rzadko się zdarza, to bardzo szybko zgęstniał.

Victoria Secret Secret Charm- był u mnie chyba kilka lat, przyjemny kwiatowy wiosenny zapach, ale bez wow i czegoś bardziej charakterystycznego

Sesderma Retises 0,5%- Nie wiem, co mam o nim napisać zużyłam jedną tubkę i teraz mam w uzyciu kolejną, nie bardzo widzę jakieś efekty, ale liczę na działanie długofalowe w zapobieganiu powstawaniu zmarszczek.Na pewno ma przyjemną konsystencję, jest wydajny i jak na kosmetyk z retiolem nie podrażnia i nie wysusza skóry bardzo mocno. 

 

 

L'biotica Biovax Oczyszczający Szampon Micelarny włosy pozbawione blasku i objętości- działa po użyciu włosy są faktycznie pozbawione blasku i objętości :D Tak na zupełnie poważnie, tak jak kocham maski tej marki właśnie z serii Biovax, tak z tym szamponem się nie polubiłam. Miałam wrażenie, że niedostatecznie oczyszczał moje włosy przez co szybciej, czasem nawet po kilku godzinach zaczynały wyglądać na obciążone, nawet nie przetłuszczone, tylko właśnie takie obciążone na całości od góry do końcówek, a mam włosy do pasa, więc żeby je tak przetłuścić na całości to musiałabym je chyba z dwa tygodnie nie myć. Zużyłam go do połowy, ale to głównie dlatego, że był niewydajny, a resztę zużyłam jako żel pod prysznic, bo szkoda mi było go wylać, a przez te węglowe drobinki nie wiem, czy mogłabym go użyć tak jak tradycyjnie używam nietrafione szampony czyli jako płynu do ręcznego prania delikatnych rzeczy.

L' biotica Silk&Shine Mask odżywka- świetna odzywka niesamowicie wygładza włosy i super je nawilża. Na pewno do niej jeszcze wrócę, zrecenzowałam ja tutaj

L'biotica intensywnie wzmacniająca maseczka do włosów Kawa & Proteiny kaszmiru- Przepięknie pachnie kawą i super odżywia i nawilża włosy do tego można ją stosować na skalp i zawiera mnóstwo składników, które właśnie świetnie zadziałają nie tylko na włosy, ale też na skórę głowy. Kosmetyk do którego jeszcze na pewno powrócę.


I to koniec mojego mini denka, jak widzicie jest naprawdę mini. :) Znacie któryś z tych produktów?


Pozdrawiam :)

18 września 2020

Garnier Fructis odżywcza maska do włosów bardzo suchych Banana Hair Food



 

 Witajcie :)

Gdybym miła wybierać kosmetyk, który najbardziej zachwycił mnie w tym roku zapachem, to a pewno Garnier Fructis odżywcza maska Banana Hair Food nawet jeśli nie zajęłaby pierwszego miejsca, to i tak znalazłaby się na podium. Na opakowaniu znajdziemy znaczek, żeby jej nie połykać, ale to nic dziwnego, że pachnie tak mega apetycznie, że sugerując się samym zapachem spokojnie można by ją uznać za bananowy budyń. Pachnie naprawdę słodko bananowo, bardzo apetycznie i realistycznie.

Konsystencja też jest zdecydowanie spożywcza i budyniowa. Dzięki opakowaniu w postaci dużego słoiczka nie ma problemu z wydobyciem kosmetyku i też lubię takie opakowania z tego względu, że ja ich zazwyczaj nie wyrzucam od razu do śmieci, tylko po zużyciu kosmetyku myję je z resztek i trzymam w nich jakieś drobiazgi jak guziki, czy zapasowe baterie. Z tej nawet można zerwać etykietkę i nie ma żadnych napisów na słoiczku, także dla mnie to fajnie.

 



 

Skład produktu jest bogaty w różne oleje i ekstrakty, jest też podany na etykiecie w sposób bardziej przejrzysty niż zazwyczaj w kosmetykach, bo nie po przecinku, ale w kolumnie.

Kosmetyk Garnier Fructis można stosować na 3 sposoby: jako odżywkę, jako maskę i jako pielęgnację bez spłukiwania, ja oprócz tego testowałam też 4 sposób, w jaki czasem używam maski, czyli przed myciem pod olejowanie włosów. 

 



 

Nie miałam jakiś wielkich oczekiwań co do tego produktu, chciałam, żeby chociaż trochę wygładzał włosy i ułatwiał rozczesywanie, bo swoje ulubione maski już mam, więc jak tu będzie bez wow, to i tak mam do czego wracać :D Jednak podeszłam do testów nastawiona bardzo pozytywnie, bo coś tak pięknie pachnące, aż chce się nakładać na włosy, a najchętniej cała bym się nasmarowała tą odzywką, tak uroczo pachnie :D Niestety po kilkukrotnym testowaniu maski w różnych opcjach i zużyciu połowy opakowania niestety muszę stwierdzić, że kosmetyk nie dogadał się z moimi włosami, jeszcze jako pielęgnacja pod olej przed myciem włosów ujdzie, ale po myciu niestety nie służy moim włosom. Są dziwnie sztywne i nieprzyjemne w dotyku. Nie wygładza ich, są mniej przyjemne w dotyku i trudniejsze do rozczesania niż po myciu po którym nie użyłam żadnego środka pielęgnującego poza szamponem. Mam wrażenie, że jednak do moich cienkich i długich włosów jest za ciężka, lepiej sprawdzi się na mocniejszych i grubszych włosach, które trudniej obciążyć. Najlepiej spisywała się u mnie jako maska pod olejowanie, bo wtedy najmniej obciążała, ale tutaj też znam lepsze. Dość mocno żałuję, że się z nią nie polubiłam, bo naprawdę zapach jest mega przyjemny, ale niestety to nie wystarczy.Wiem jednak, że sporo osób ją lubi, więc najwyraźniej po prostu moje wlosy są takie wybredne.


Znacie tę maskę lub inne produkty z serii Hair Food?



15 września 2020

Odżywka Silk&Shine Express Mask L'Biotica


 

Witajcie :)


Bardzo lubię maski do włosów marki L'Biotic z serii Biovax, do jednej wracam regularnie już od wielu lat, ale większość tych, które testowałam, też było wartych polecenia. Dlatego też często sięgam po nowości tej marki zwłaszcza w kategorii masek i odżywek, bo z szamponami dotąd nie miałam tak szczęścia jak z bardziej odżywczymi kosmetykami.

 

 

Odżywka Silk&Shine Express Mask przeleżała u mnie wiele miesięcy, bo ciągle sięgałam po coś innego, a ona tak długo była w zapasach, że do użycia zmobilizowała mnie kończąca się data ważności. :D Nie tak, że nie miałam co do niej zaufania, ale chyba najwięcej aktualnie kupuję kosmetyków włosowych i je najczęściej zmieniam. Włosy są chyba najbardziej odporne na takie eksperymenty kosmetyczne. :D Pielęgnacja twarzy nietrafiona może zostawić ślad na dłużej, a po nietrafionej odżywce wystarczy zazwyczaj umyć włosy i nałożyć sprawdzony produkt.

 

 

Odżywka L'biotica ma proste opakowanie i minimalistyczną szatę graficzną, utrzymaną w bieli i bardzo jasnym fiolecie. Na kartoniku znajdziemy wszystkie najistotniejsze informacje jak skład itp., ale podstawowe dane jak data ważności czy sposób stosowania znajdują się też na tubce, więc nie trzeba zatrzymywać kartonika.

 

Tubka pozwala na wydobycie produktu naprawdę do ostatniej kropelki, dzięki temu, że jest wykonana z miękkiego tworzywa i stoi „na głowie”.

 

 

Konsystencja jest raczej gęsta. Odżywka nie spływa z włosów, ale bardzo łatwo ją po nich rozprowadzić i na jednorazowe użycie wystarcza naprawdę niewielka ilość, co sprawia, że produkt jest bardzo wydajny. Kosmetyk jest perfumowany, ma taki ciepły lekko słodko pudrowy zapach, który uprzyjemnia stosowanie, ale nie utrzymuje się zbyt długo na włosach.

 

 

Wg sposobu użycia podanego na opakowaniu odżywkę nakładamy na umyte włosy i spłukujemy po 2-3 minutach, tak też ją stosowałam, czasem spłukując nawet szybciej trzymając 1-2 minuty tylko tyle, żeby potem ułatwiła rozczesanie włosów.

Z działania jestem maksymalnie zadowolona. Odżywka świetnie wygładza włosy, ułatwia rozczesywanie. Po użyciu jej są miękkie i lśniące, pozostają też takie do następnego mycia, co nie zawsze tak wygląda na moich włosach w przypadku innych odżywek, bo niektóre dają wrażenie nawilżonych włosów przez jakiś czas a potem ten efekt znika pod koniec dnia. Odżywkę używałam głównie, gdy nie miałam czasu po myciu na trzymanie maski i oprócz niej używałam też oczywiście inne produkty. Nie mogę więc napisać, czy ten produkt magicznie odmienił moje włosy, ale działanie ma naprawdę dobre i mogę odzywkę Silk&Shine polecić. Ogromnym jej plusem jest też to, że nie obciąża włosów ani nie przyspiesza ich przetłuszczania, a moje długie i cienkie włosy są podatne na to. 

 

 

Producent obiecuje też, że maska zapewnia termoochronę podczas stylizacji. Ja sama stylizuję włosy na ciepło kilka razy w roku, więc mówiąc szczerze i bez żadnej ochrony pewnie by to przeżyły, jednak jeśli stylizujecie włosy często, to ta odżywka tym bardziej będzie świetnym wyborem.

Lubicie produkty do włosów marki L' Biotica?

10 września 2020

Idealny krem z filtrem: Skin 79 Waterproof sun gel spf 50




 

Hej :)

Jeśli z powodu konsystencji, bielenia, czy tłuszczenia nie dogadujesz się z kremami z filtrem, to zdecydowanie warto zastanowić się nad zakupem bohatera dzisiejszej recenzji, czyli krem z wysokim filtrem Skin 79 Waterproof sun gel spf 50.

link

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Follow this blog with bloglovin

Follow on Bloglovin