11 czerwca 2021

Mini denko :)






 

Cześć witajcie :)


Strasznie dawno nie robiłam denka, ba strasznie dawno ogólnie tutaj nie pisałam, ale potrzebowałam przerwy. Miałam trochę na głowie m.in. przeprowadzkę, ale jestem zadowolona z nowego mieszkania bardzo. Chociaż trochę wyszło tak, że musiałam się przenieść, bo kobieta, od której je wynajmowałam, postanowiła wrócić i zamieszkać w nim, ale jak to mówią nie ma tego złego, bo ostatecznie jestem mega zadowolona. Poprzednie też lubiłam i byłam przyzwyczajona, ale nowe mam w końcu bez mebli i mogłam umeblować po swojemu, plus mam wreszcie okna na południową wschodnią stronę, co przy moim trybie życia i pracy z domu jest mega fajne w porównaniu do okien na zachód, jakie miałam w poprzednim. Wcześniej mi to nie przeszkadzało, kiedy pracowałam poza domem, dopiero później się okazało, że mam cały dzień ciemno, a widno dopiero po południu, kiedy już i tak mi się nic nie chce. Jako, że na „stare lata” się bardziej robię skowronkiem niż sową, to jednak potrzebuję światła od rana.


Mając na głowie przeprowadzkę, wybieranie i wnoszenie nowych mebli, malowanie ścian itp., nie miałam miejsca i ochoty na gromadzenie pustych opakowań, więc trochę pustaków przepadło, jednak już teraz zaczynam od nowa regularne blogowanie i zapraszam na denko:

 


 

Mascara Ultraflex Pupa- wyglądała na rzęsach ładnie, ale straszliwie się osypywała, pomimo że nie mam takiej budowy oka, że często mam ten problem z mascarami. Osypywała się już po godzinie, bez żadnego pocierania oka itp. Niestety po kilku użyciach muszę wyrzucić, bo nie nadaje się zupełnie do używania. Nie wiem, czy miałam jakiś pechowy egzemplarz (kupiłam w Hebe, a nie w internecie, to raczej nie powinna być stara), ale nie byłam po prostu z niej zadowolona.


Lovelu liquid camuflage korektor, bardzo ładnie kryje, ale najjaśniejszy odcień na mojej skórze tak oksyduje, że nie jestem w stanie go używać, szkoda, bo jest tani i dobry, ale przed zakupem jednak trzeba nie tylko przetestować na ręku, ale odczekać, ja tego nie zrobiłam, a jednak nawet na dłoni widać, że oksyduje, jak już sprawdziłam po fakcie. Mimo wszystko prawie polecam, tylko uważajcie z kolorem :D

 

 

Max Factor kohl pencil- cielista kredka do oczu, tutaj po prostu efekt porządków w kosmetykach, niedopasowany kolor, teoretycznie kredka do linii wodnej nie powinna być biała, tylko cielista, ale ta jednak jest dla mnie za ciemna i jest ciemniejsza od mojego białka oka

Rimmel eyebrow penicil, fajna kredka do brwi, wygodna w używaniu i trwała, niestety jak wyżej nie trafiłam z kolorem, bo odcień jest dla mnie za ciepły, więc wyrzucam, ale w chłodniejszym odcieniu bym kupiła raz jeszcze, jednak to już musiałabym obejrzeć, na żywo, bo ten zakup przez internet był nietrafiony


 

Filtr Jantar SPF 30, niestety dość mocno bieli, więc używałam na ciało w tamtym roku tylko, jak nie miałam za dużo kontaktu z innymi ludźmi w stylu jakichś wycieczek rowerowych itp. Nie wiem, czemu dopiero teraz go wyrzucam, bo termin ważności po otwarciu został przekroczony, więc niepotrzebnie go przetrzymałam zimę.

Avon perełki rozświetlające -wiem, że Avon nie ma najlepszej opinii, ale ja bardzo lubię ich pomadki, płyny do kąpieli i właśnie te perełki rozświetlające, które na mojej skórze dają efekt takiego mocno rozświetlającego łososiowego różu, chyba właśnie za ten odcień je głównie bardzo lubię, bo zazwyczaj w łososiowych różach wyglądam nie bardzo i lepiej mi w typowo cukierkowych, a ten wygląda dobrze na mojej skórze. Są mega wydajne, więc wyrzucam stare, bo niedługo by zaczęły już pewnie żyć własnych życiem, możliwe, że skuszę się na kolejne.

Smart Girl Gets More bronzing palette podobna sytuacja, jak powyżej produkt piekielnie wydajny, bo  jest bardzo duży, więc po prostu pora wyrzucić. Raczej nie kupię ponownie, chociaż byłam zadowolona, ale o ile trafię z odcieniem to jestem zadowolona ze wszystkich tego typu produktów, więc nie jestem wybredna pod tym względem.

AA skin booster krem na dzień/noc nie wiem, co o nim myśleć, kupiłam na wyprzedaży i data ważności była jeszcze kilka miesięcy, ale miał mega dziwną konsystencję, takiego zwarzonego glutka, więc po prostu wyrzucam. Specjalnie szukałam w recenzjach w sieci, jaka ta konsystencja ma być i teoretycznie powinna być właśnie raczej żelowa, ale jakoś mnie nie przekonał do używania

Killys witaminowa bomba używałam jako bazę pod lakier, raczej żeby zapobiec przebarwieniu paznokci, niż je wzmocnić, no i też nie zauważyłam żadnego wzmocnienia, więc pewnie nie kupię ponownie. Plus taki, że paznokcie faktycznie się nie przebarwiały od czarnego lakieru i produkt nie zgęstniał szybko, a malowałam paznokcie ostatnio nawet po 3 razy w tygodniu, więc miała częsty kontakt z powietrzem (ze względu na tą sytuację z przeprowadzką, żaden lakier nie miałby szans się długo utrzymywać)

Bell hypoalergenic compact powder spf 50 ciekawy produkt, ale nie mogłam się z nim tak do końca dogadać dopóki nie zaczęłam go używać jako- korektora :D Krycie ma obłędne, a nałożony pędzelkiem do ust potrafi być mega precyzyjny, używałam go na niespodzianki i taką widoczną żyłkę, którą mam pod okiem „od zawsze”, raz nawet stosowałam go do zamaskowania siniaka na nodze. Myślę, ze jeszcze kupię w takim celu, bo naprawdę fajnie daje się tak precyzyjnie dozować, a w przeciwieństwie do sypkiego korektora mineralnego- nie jest sypki :D Wiec nie tylko można włożyć do torebki i bezpiecznie użyć potem w biegu, ale też można po prostu spokojnie używać rano. Ja jestem mega niezdarna jeśli chodzi o sypkie produkty do makijażu i często sobie coś wysypuję na kolana, więc opcje prasowane są dla nie bezpieczniejsze :D

 


 

Szampon Bioderma Node- co jakiś czas wracam do tego produktu, więc kiedyś pewnie kupię ponownie, jest delikatny, ale dobrze oczyszcza. Zawsze tylko na początku muszę się od nowa przyzwyczajać do jego wyjątkowo rzadkiej konsystencji, jednak zdecydowanie jest warty polecenia :)

Żelowy eyeliner Loreal mój drugi słoiczek, który tak jak poprzednika zużyłam do końca, bo produkt nie zasycha i można go naprawdę zużyć całego, a sporo miesięcy to zajmuje. Jest maksymalnie czarny, trwały i nie ma zupełnie matowego wykończenia, naprawdę go uwielbiam.

Ziaja masło kakaowe maska wygładzająca do włosów-moje drugie opakowanie po drugiej przerwie. Bardzo ładnie pachnie, wygładza włosy i mam wrażenie, że je nawilża, możliwe, że jeszcze się na nią skuszę ponownie.


I to wszystko z mojego mini denka. Jestem ciekawa, czy któreś z tych produktów mieliście, a jeśli tak, to jak się u Was sprawdziły?


Pozdrawiam :)

8 komentarzy:

  1. Ile produków. Jestem pod wrażeniem tego denka.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ostatni kosmetyk z denka bardzo mnie Zaciekawił.

    OdpowiedzUsuń
  3. Masło kakaowe od Ziaji to mój kosmetyk na lato, ale nie do włosów, a do ciała.

    OdpowiedzUsuń
  4. Zıapa, know this brand's product... thanks for your sharing...

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajnie, że jesteś zadowolona z nowego mieszkanka. Z Twojego denka miałam ten korektor z Lovely. Całkiem fajny, ale ekspresowo się kończy i przez to cenowo wcale tak fajnie już nie wychodzi :p

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie jest aż tak strasznie dużo, widziałem więcej. ;)

    OdpowiedzUsuń

link

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Follow this blog with bloglovin

Follow on Bloglovin